W praktyce fizjoterapeutycznej rzadko zdarzają się przypadki, które tak jednoznacznie ilustrują zależność między zaburzeniami krążenia a trwałą dysfunkcją mięśni, jak przykurcz Volkmanna. Choć dziś, dzięki postępowi w leczeniu urazów, jest diagnozowany rzadziej niż dekadę temu, jego skutki nadal stanowią poważne wyzwanie – zarówno dla Pacjentów, jak i terapeutów.
Czym jest przykurcz Volkmanna?
Przykurcz Volkmanna to poważne powikłanie pourazowe, które prowadzi do niedokrwienia i martwicy mięśni, głównie w obrębie zginaczy przedramienia. Klasycznie pojawia się po złamaniach kości ramiennej w obrębie nadkłykcia przyśrodkowego lub w wyniku ucisku naczyń krwionośnych, np. wskutek zbyt ciasnego opatrunku gipsowego. W efekcie dochodzi do uszkodzenia mięśni i nerwów, co skutkuje trwałym zgięciowym ustawieniem ręki i palców.
Z punktu widzenia anatomii i funkcji, to przede wszystkim przykurcz mięśni ramienia i przedramienia, który nie tylko ogranicza ruchomość, ale też upośledza precyzyjne funkcje manualne. U dzieci może prowadzić do trwałego kalectwa, jeśli nie zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowany i leczony.
Przyczyny – nie tylko złamania
Choć klasyczną przyczyną jest złamanie kończyny górnej, współczesna fizjoterapia zna również inne scenariusze rozwoju tego stanu. Ucisk tętnicy ramiennej, niedokrwienie po operacjach ortopedycznych, a nawet długotrwałe unieruchomienie kończyny w złej pozycji mogą prowadzić do tzw. przykurczu niedokrwiennego. Właśnie dlatego dziś tak dużo uwagi poświęca się nie tylko leczeniu urazów, ale i ich profilaktyce.
Często bagatelizowanym sygnałem ostrzegawczym jest ból, mrowienie i narastające osłabienie chwytu dłoni po unieruchomieniu kończyny. Jeśli w porę nie zostanie wdrożona interwencja, dochodzi do degeneracji mięśni i nerwów, co skutkuje trwałym zniekształceniem kończyny – najczęściej w postaci przykurczu łokcia i palców w pozycji zgięciowej.
Ćwiczenia i rola fizjoterapii
W rehabilitacji tego typu przypadków kluczowa jest szybka interwencja i indywidualnie dobrany program ćwiczeń. W początkowej fazie leczenia koncentrujemy się na zapobieganiu pogłębianiu się przykurczu – tu dominują ćwiczenia bierne, mobilizacje i delikatne techniki neuromobilizacji.
W późniejszych etapach, gdy stan zapalny ustępuje, wprowadzamy aktywne ćwiczenia wzmacniające osłabione grupy mięśniowe oraz techniki poprawiające propriocepcję. Bardzo ważne jest, by Pacjent uczył się świadomej kontroli ruchu – przykurcz Volkmanna nie tylko deformuje kończynę, ale też zaburza jej funkcjonalne wykorzystanie.
Stosujemy również masaż poprzeczny, suche igłowanie oraz – coraz częściej – techniki terapii powięziowej. W niektórych przypadkach niezbędne okazują się ortezy korekcyjne, które wspomagają prostowanie stawów i zapobiegają pogłębianiu deformacji.
Przykurcz Volkmanna a fizjoterapia
Z perspektywy terapeuty, największym wyzwaniem nie jest sam przykurcz, lecz skuteczne przywrócenie Pacjentowi funkcji ręki w codziennym życiu. Dlatego tak ważne jest kompleksowe podejście, w którym fizjoterapia nie ogranicza się wyłącznie do ćwiczeń, ale obejmuje również edukację pacjenta, jego bliskich oraz wsparcie psychologiczne.
Wartym zaznaczenia jest fakt, że przykurcz Volkmanna nie rozwija się „nagle”. To proces, który daje liczne sygnały ostrzegawcze – ból, osłabienie, zmiana koloru skóry czy utrata czucia. Im wcześniej zostanie podjęta interwencja fizjoterapeutyczna, tym większa szansa na uniknięcie trwałego uszkodzenia.
Z punktu widzenia nowoczesnej rehabilitacji, kluczowe jest również monitorowanie Pacjenta po każdej interwencji chirurgicznej w obrębie kończyny górnej – zwłaszcza jeśli doszło do zaburzeń krążenia. Rolą fizjoterapeuty jest wtedy nie tylko wdrożenie terapii, ale i szybkie wychwycenie potencjalnych komplikacji.







